DSC_2396

Spanie razem z dzieckiem. Dlaczego warto <3

Wrzesień 24, 2018 , In: Blog, codzienność, miłość , With: No Comments
0

Bliźniaki mają nocowanie w szkole. Dacie wiarę?? Zaledwie drugi tydzień szkoły a oni już mają tam nocować. Przeważnie szkoła wywołuje w dzieciach niezbyt dobre odczucia ale odkąd zmieniliśmy szkołę nasze dzieci nie chcą z niej wychodzić ( dosłownie)! Ale nie o tym chciałam, na ten temat napiszę osobny wpis bo to jest po prostu mus. Dzieciaki mają 9 lat, szczerze nie wiem kiedy to zleciało, serio. Jak fejsbuczek przypomina mi jakieś stare zdjęcia to aż łezka kręci się w oku. Wszystko tak szybko ucieka a my niepotrzebnie tracimy czas na pewne rzeczy których później będziemy żałować i za nimi tęsknić. Ale do sedna, chciałam dzisiaj Wam coś napisać na temat spania dzieci.

ZOSTAWIAJ DZIECKO W ŁÓŻECZKU AŻ SIĘ USPOKOI I SAMO ZAŚNIE – NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE

Pamietam, że kiedy urodziły się bliźniaki byłam trochę przerażona. Starałam się tak to wszystko z nimi zrobić, żebym sama potrafiła dać sobie radę. Każda mama wie jak czasami bywa ciężko z usypianiem jednego malucha a co dopiero dwóch. Przeczytałam wtedy jakąś „mądrą” książkę w której było napisane, że kładziemy maluszka do łóżeczka, głaszczemy po główce i wychodzimy z pokoju ( coś w ten deseń), jeżeli dziecko płacze zostawiamy go na 3,5,7 minut ( nie pamietam już bardzo dokładnie ale tak to właśnie mniej więcej wyglądało) i czekamy aż zaśnie.  Uwierzcie mi, że po jakimś czasie  one rzeczywiście zasypiały same, jednak płaczu było przy tym chyba o drobinę za dużo:( Ale zanim je tego nauczyłam minął jakiś czas, i strasznie mi jest z tym dzisiaj ale ja naprawdę wychodziłam z pokoju, Sara płakała zawsze najdłużej 🙁 na samą myśl o tym samej chce mi się płakać. Nie wiem jak w książkach można pisać takie bzdury. Nie wiem jak rodzice mogą w to wierzyć i jeszcze to na swoich dzieciach stosować. Niestety byłam w tej grupie rodziców. Gdybym tylko mogła cofnąć czas NIGDY w życiu bym tego nie powtórzyła. Nikt mi nie wmówi, że takie maleńkie dziecko potrafi już manipulować rodzicami czy cokolwiek wymuszać. Jeśli dziecko płacze to tylko dlatego, że czegoś potrzebuje. Przeważnie takie maleństwo potrzebuje niczego innego jak bliskości rodziców. Jak byście się czuli gdybyście to Wy wołali bliską Wam osobę a ona wychodziłaby z pokoju i zamykała drzwi, zostawiając Was samych.  Często bywa, że dorosły nie rozumie pewnych zachowań innych dorosłych a co dopiero takie maleństwo. Dziecko po prostu później przyzwyczaja się do tego, że nawet jak płacze to i tak nikt nie  przychodzi ( ale to już są przypadki bardzo skrajne).

NIE ŚPIJ Z DZIECKIEM BO SIĘ PRZYZWYCZAI

No większej głupoty nie słyszałam. To samo jest z noszeniem dziecka na rękach. Bruno ma 20 miesięcy, ma jeszcze momenty kiedy potrzebuje być na rękach, blisko nas i my go nosimy. Pomino, że czasami kręgosłup mi pęka to noszę, bo WIEM, że tego czasu zostało mi już naprawdę niewiele. W momencie kiedy dzieciaczki zaczynają samodzielnie chodzić, tego noszenia jest coraz mniej. Maluch chce sam poznawać świat i rączki mamy czy taty są już mniej atrakcyjne niż własne nogi. Tak samo jest ze spaniem. Powiedzcie mi, czy jest coś cudowniejszego niż Wasze maleńkie dziecko, które zasypia w Waszych ramionach??? Nie ma nic piękniejszego, jestem tego pewna. Ten mały człowiek potrzebuje Was. Noc, ciemny pokój, cisza to dla naszego maleństwa trudna sytuacja, a jeszcze ma być w niej sam. Jak myślicie jak długo dzieci śpią z rodzicami??? Nie wiem jaka jest górna granica, ale czy spanie z dzieckiem jest jakimś dramatem?? Ja nie mówię z dzieckiem 12 letnim czy 10. Na pewno łatwiej jest wytłumaczyć 3-4 latkowi, że może już spać w swoim pokoju, w swoim łóżeczku, jakoś sprytnie zachęcić go do spania samemu. Ale jeżeli dziecko potrzebuje tej bliskości z rodzicami to dlaczego miało by z nimi nie spać. Bliźniaki były nauczone zasypiać same i spać same w swoich łóżeczkach ale około drugiego roku życia i tak zaczęły do nas przychodzić i spały z nami. Chyba do 6 lat. Oczywiście to nie było tak, że zasypiały u nas i spały całą noc. Zasypiały u siebie, czytaliśmy im książeczki i czekaliśmy aż zasną, a potem w nocy, tup tup tup i przychodzili do nas i do rana spały u nas. Teraz maja 9 lat i czasami zdarza im się poprosić, żeby mogły spać z nami. Zgadzam się tylko wtedy kiedy Darek np wyjeżdża, wtedy jakby w łóżku z wiadomych względów jest więcej miejsca i jakoś można to ogarnąć. Wszak starszaki tez potrzebują się poprzytulać. Jednak u małych dzieciaczków nie widzę, żadnego powodu dla którego nie mógł by on spać z rodzicami.

Mamy często narzekają, że się nie wysypiają bo dziecko się budzi po kilkanaście razy w nocy. Ono nie budzi się dlatego, że chce Wam zrobić na złość, ono budzi się bo czegoś potrzebuje. Jest głodne, chce mu się pić, jest mu zimno/ciepło albo po prostu potrzebuje się przytulić. Nie wiem czy wiecie ale dzieci zasypiające z rodzicami śpią spokojniej i mają głębszy sen i o dziwo są w późniejszym życiu bardziej samodzielne i niezależne. Kiedy nie możesz w ciągu dnia spędzić z dzieckiem wystarczającej ilości czasu wspólne spanie jest wspaniałą okazją żeby to nadrobić i dać dziecku tą niezaspokojoną bliskość której potrzebuje. Dzieci które są karmione piersią również dużo częściej budzą się w nocy niż dzieci karmione mm ponieważ mleko matki jest dużo szybciej trawione. Obawiam się, że często jest tak,że  gdy jedna koleżanka chwali się przed drugą : a wiesz mój to już całą noc przesypia, a Twój??? wpędza ją tym samym w poczucie winy. No ale jak to, to ja daje mojemu dziecku wszystko co najlepsze a on jeszcze się budzi??? Może ze mną i moim mlekiem jest coś nie tak?? Dziewczyny nic głupszego. Ja karmiłam Bruna 10 miesięcy, nie jest to jakiś super wynik może ale myślę, że gdyby nie to że spał razem z nami i jadł w nocy kiedy chciał a przez to, że był blisko mnie ani on się nie wybudzał zbytnio ani ja. Nawet kiedy już dziecka nie karmicie takim czy innym sposobem nie oznacza to, że ono magicznie przestanie się budzić. Jednak będąc blisko niego dużo szybciej uspokoi się gdy wybudzą go jakieś strachy kiedy zobaczy mamę obok, lub nawet wystarczy kontrolny dotyk, że mama jest obok i śpi dalej. Kiedy smoczek wypadnie z buzi, czuły sen matki zarejestruje to i maluszek nawet nie zdąży jęknąć i sytuacja jest opanowana a Wy śpicie dalej. Nie ma nic gorszego niż zmęczona i niewyspana mama.  W takim razie wytłumaczcie mi proszę po co się ” męczyć ” i za każdym razem z uporem maniaka odkładać to dziecko do łóżeczka, skoro ono tam spać samo nie potrafi??? Moja przyjaciółka której synek jest młodszy od Brunka o półtora miesiąca, tak właśnie robiła. Wstawała w nocy do synka, karmiła go na fotelu po czym odkładała do łóżeczka – nawet nie wiecie w jakie ja popadałam wtedy frustracje. Jej się to udawało, jej synek po każdym jedzeniu zasypiał i przesypiał do następnego karmienia a mój nie. Ona była w tym rewelacyjna i tak im było w tamtym momencie wygodnie. Mój się kręcił, roił, jęczał i bóg wie co jeszcze robił ale na pewno nie zasypiał do następnego karmienia, wiecie dlaczego??? Bo każde dziecko jest inne. Nikt mnie nie przekona żeby „uczyć” dziecko rzeczy na które przyjdzie czas i których nauczy się wtedy kiedy będzie na to gotowe, wtedy kiedy my uznajemy że tak powinno być bo co powiedzą inni. Jeszcze jednym takim przykładem mogą być warunki w jakich dziecko śpi i twardość jego snu. Mając bliźniaki widzę często jak na dłoni jak dwoje dzieci może być innych nawet urodzonych tego samego dnia, praktycznie o tej samej godzinie. Sara i Sali mają charaktery różne od siebie o 180 stopni. Budząc je rano do szkoły kiedy wchodzę do pokoju Sara budzi się praktycznie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a Salvador nie. Uwierzcie mi, że gdyby uderzyła w nasz dom bomba on by się przewrócił na drugi bok ( ja mam tak samo hahahah, no teraz może trochę mniej ale jako dziecko byłam taka sama), więc jeżeli ktoś mi chce wmówić, że mam nie chodzić na palcach i cicho się zachowywać kiedy moje dziecko śpi bo go do tego przyzwyczaję to większej bzdury nie słyszałam. Bruno ma czujny sen i kiedy w domu jest harmider podczas jego drzemki to się po prostu obudzi a inne dziecko będzie spało twardym snem.

 

Jednak moi drodzy nie zrozumcie mnie źle, jeżeli macie takie dziecko, które bez problemu zasypia, lub po zaśnięciu przesypia całą noc u siebie, jeśli w domu jest głośno a Wy nie musicie ściszać telewizora po 20 no to super, cieszcie się! Pamiętajmy że KAŻDE DZIECKO JEST INNE. Nie chodzi mi tu o to, żeby na siłę spać z dzieckiem w łóżku. Są takie dzieci które bez problemu śpią same i lubią to, a wręcz nie potrafią spać z rodzicami. Ale jeżeli Wasze maleństwo Was po porostu potrzebuje to nie zostawiajcie go samego. Najprawdopodobniej mu to kiedyś minie. A Wam będzie żal, że minęło tak szybko. Każdy okres w życiu dziecka jest niestety ( czasami dzięki Bogu) przejściowy.  Wszystko minie i przyjdzie czas, że się ustabilizuje a najwspanialsza rzecz jaką możecie dać swojemu dziecku to Wasza bliskość <3

 

P.S. Jak zapewne zauważyliście obok naszego łóżka stoi łóżeczko Brunka a w zasadzie jest wciśnietę pomiędzy ścianę a łóżko. Jest to oczywiście celowy zabieg. Na poczatku łóżeczko stało po przeciwnej stronie pokoju, jakieś 1,5-2 metry od naszego łózka. Kiedy tam stało Brunek nie przespał z nim ani jednej nocy, natomiast gdy łóżeczko stoi tuż obok naszego, czasami zdarza się, że kiedy Brunek zasnie obok mnie przekładam go do łóżeczka i czasami uda mu się tam przespać noc a często około północy wskakuje do nas. Najczęściej przekładam go do łóżeczka kiedy są u Nas goście i boje się, że kiedy się przebudzi to mógłby spaść. W swoim łóżeczku też śpi po południu. Myślę, że jest to idealne rozwiązanie, kiedy chcecie mieć maluszka blisko ale nie u siebie w łózku całą noc <3

Jeśli podobał Ci się post będzie mi bardzo miło jeżeli go udostępnisz dalej lub polubisz.

Share to Google Plus
There are no comments yet. Be the first to comment.

Leave a Comment

Mama bliźniąt i całej zgrai zwierząt. Nasz dom to istny huragan...dwoje dzieci , siedem psów i dwa koty to mieszanka wybuchowa, ale jest wesoło. Zapraszamy do Naszego swiata:)

zBLOGowani.pl

Instagram

Instagram did not return a 200.

Follow Me!

}